KANAŁ GÖTA
Koło 1800 wpływamy do Sjötorp, w marinie nie było zbyt wielu wolnych miejsc. Po wykonaniu trzech kółek zdecydowaliśmy się na zacumowanać w rogu basenu dla gości mimo, że echosonda pokazywała zaledwie 2 m.
Opłatę portową uiszcza się w automacie przy parkingu (175 SEK). Ważna rzecz, automaty przyjmują wyłącznie karty kredytowe (wypukłe)! Sjotorp to mała miejscowość. Jest sklep, nabrzeżna stacja benzynowa (tylko diesel). Po sklarowaniu łódki, poszliśmy zobaczyć śluzy i zlokalizować biuro obsługi kanału w którym płaci się za przepłynięcie i śluzowanie.
Po śluzach w Trollhattan, śluzy kanału Gota wydały się nam nie duże. Padał mały deszc więc wróciliśmy na łódkę, przygotowaliśmy kolację i przejżeliśmy mapy kanału i przewodnik Skipper's Guide.
Następnego dnia punktualnie o 0900 wpływamy do pierszej śluzy kanału Gota. W małym domku przy pierszej śluzie znajduje się biuro kanału Gota. Tutaj płaci się za przepłynięcie kanałem.
Można wybrać kilka wariantów opłat, można płacić za każdą śluzę oddzielnie, okreśłony odcinek lub za cały kanał (szczegóły
tutaj).
My wybraliśmy wariant jednorazowej opłaty za cały kanał. Wyszło sporo bo aż 6800 SEK no ale nasz jacht do małych nie należał a wielkość opłat zależy od wielkości jachtu. Można płacić kartą albo gotówką w koronach i euro.
Otrzymaliśmy dowód uiszczenia opłaty wraz z naklejką. Naklejkę umieszcza się w widocznym miejscu na maszcie, żeby obsługa śluz widziała, że już zapłaciliśmy. W cenie zawarte jest cumowanie, toalety i prysznice w 20 marinach zlokalizowanych wzdłuż kanału Gota.
Śluzowanie na Göta Kanal jest dużo prostsze niż na przesławnej Guziance. Wpływamy do śluzy, wcześniej wysadzając jedną osobę do łapania cum. Przed śluzą często znajduje się specjalny, mały pomost do którego można podpłynąc, żeby bezpiecznie wysadzić jedego członka załogi. Samo śluzowanie "w górę" przedstawiono na rysunkach poniżej.
Po pokonaniu pierwszych śluz, musieliśmy uzupełnić stan paliwa. W Sjotorp można zatankować diesel'a po pokonaniu trzech śluz w stacji z automatycznym dystrybutorem (patrz mapka). To urządzenie podobnie jak automat w marinie przyjmował jedynie wypukłe karty kredytowe. W tym miejscu generalna uwaga. Na kanale jest tylko pięć marin gdzie można zatankować paliwo. Warto uzupełniać paliwo przy każdej nadarzającej się okazji. W Sjotorp, Norsholm i Mem są małe stacje z zewnętrznymi zbiornikami o nie dużej pojemności. W Mem, gdy wychodziliśmy z kanału na otwarte morze, zatankowaliśmy wszystko co mieli ... czyli ok 85 litrów! Po nas tego dnia już nikt się nie zatankował bo zbiorniki stacji były puste. Benzynę zatankujecie tylko w Karsborgu i Motala.
Zatankowaliśmy paliwo i ruszyliśmy dalej, minęliśmy most i wpłynęliśmy
do śluzy Sjotorp 4. Przeszliśmy ją bez przygód i zacumowaliśmy w kolejnej - Sjotorp 5. Śluza się napełniła, miła pani z
obsługi już miała otworzyć śluzę a tu ... awaria. Jedno z wrót nie chciało ruszyć nawet o centymetr. Kolejne próby otwarcia
wrót nic nie dawały.
Szwedzka motorówka, która śluzowała się z nami, "przecisnęła" się przez częściowo otwarte wrota i wypłynęła. My niestety
musieliśmy zostać w środku. Hary zaczął się nawet rozglądzać za narzędziami, żeby próbować naprawić bądź co bądź nie
najnowsze już urządzenie. Miła szwedka z obsługi powiedziła nam, żebyśmy jeszcze nie wyciągli narzędzi, bo za chwilę
będzie ktoś z obsługi technicznej i spróbuje naprawić wrota. Szczerze mówiąc nie liczyliśmy na błyskawiczną pomoc ale
ku naszmu zaskoczeniu, po dosłownie 5 minutch, przyjechała terenowa Toyota z logo Göta Kanal na drzwiach. Technikowi
naprawa zajęła 5 minut i mogliśmy ruszyć dalej.
Pogoda tego dnia nie zachwycała ale nie padało aż tak strasznie żeby nie można
było płynąć. Cała infrastruktura hydrotechuniczna kanału jest w dobrej kondycji. Śluzowanie odbywa się sprawnie i nie tworzą się żadne zatory
pomiędzy śluzami. Zdecydowanie inaczej niż na Guzianace. Nikt się nie pcha na siłę do śluzy, ludzie są uprzejmi i pomocni.
Obsługa mostów zaraz po zauważeniu łódki sygnalizuje to i otwiera most. Wiele razy trochę tylko zwalnialiśmy żeby most
zdąrzył się otworzyć. Nie było potrzeby cumowania do przygotowanych pomostów. Na kanale można spotkać bardzo różne łodzie, zarówno żaglowe jak i motorowe.
Raz widzieliśmy nawet amfibię ... to byli pracownicy Göta Kanal. Dominują jednak nieduże szweckie i duńskie jachty żaglowe o długości kadłuba 7-8 m.
Często są to żeglujące małżeństwa z dziećmi albo dziadkowie z wnukami. Zdarzają się też dużo większe jachty, niektóre z nich to przepiękne,
dwumasztowe, drewniane jednostki.
Przed 1200 dopływamy do Lyrestad. To mała, cicha miejscowość z mariną Gota Kanal. W marinie cumuje się long side. Przy nabrzeżu są gniazdka elektryczne i bierząca woda. Do dyspozycji żeglarzy są toalety, prysznice oraz pralka. Niestety nie ma stacji paliw. Niewielkie zakupy można zrobić supermarkecie ICA (patrz mapa miasta). Vis a vis supermarketu znajduje się hotel i restauracja Asgardens Wärdshus. Przy ładnej pogodzie można się zatrzmać w Lyrestad na dłużej i zagrać w mini golfa albo w boule (kule można wypożyczyć na miejscu). My nie zatrzymaliśmy się w Lyrestad.

