Żeglarska Majówka 2010 na Jezioraku


Żeglarską Majówkę 2010 spędziliśmy na wodach najdłuższego w Polsce jeziora - Jezioraka. Łódkę przewieźliśmy do Iławy w połowie kwietnia i zwodowaliśmy w porcie Związku Gmin Jeziorak. Na tydzień przed Majówką pojechaliśmy ostatecznie przygotować łódkę do sezonu. Bartek osobiście dokonął pierwszego pływania w sezonie. Pogoda nam dopisała i miło spędziliśmy nasz pierwszy weekend na Jezioraku. Do Majówki łódka czekała na nas w ośrodku Barakuda, na wyspie Wielka Żuława.

Na początek kilka słów o samym akwenie. Jeziorak to jezioro rynnowe położone w północno-wschodniej Polsce w obrębie  Pojezierza Iławskiego. Ze swoją długością przekraczającą 27 km jest najdłuższym jeziorem w Polsce. Głębokość maksymalna jeziora wynosi 13 m, a średnia 4. Jeziorak to szóste pod względem powierzchni jezioro w Polsce, jego powierzchnia wynosi 34,60 km2. W 2008 roku ruszył projekt „Rozwój infrastruktury turystycznej wokół jeziora Jeziorak”. W ramach programu wybudowano 27 pomostów na całej długości Jezioraka, jeziora Ewingi i jeziora Płaskiego. Przy pomostach znajdą się toalety, śmietniki oraz prysznice. Całość obsługuje specjalny statek-śmieciarka-szambo. Projekt dofinansowany jest z funduszy Unii Europejskiej. Inicjatywa Związku Gmin Jeziorak zasługuje na uznanie. Z pewnością wpłynie to na podniesienie atrakcyjności turystycznej regionu, czystość jeziora i terenów leżących nad nim. W mojej ocenie sam pomysł i jego realizacja mogą stawić doskonały przykład dla samorządowców z Giżycka czy Mikołajek.

***

Majowy długi weekend rozpoczęliśmy już w czwartek (29.04.2010). Część załogi przyjechała do Iławy późnym popołudniem, żeby przeprowadzić łódkę z wyspy na miejski pomost. Zuza z chłopakami dojechała późno w nocy. Czekaliśmy na nich z ciepłymi kiełbaskami z grilla i zimnym piwkiem. W piątek rano zrobiliśmy ostatnie zakupy, uzupełniliśmy paliwo i przed południem wyruszyliśmy w kierunku Siemian. Z Iławy szlak wiedzie szeroką wodą pomiędzy wschodnim brzegiem a wyspą Wielka Żuława. Wyspa ta jest największą wyspa śródlądową w Europie i ma powierzchnię 86 ha. Słynie z tego, iż w czasach przed krzyżackich stał na niej gród pruskiego władcy plemiennego. Okres użytkowania grodu określany jest na ok. X-XIII wiek. Na Wielkiej Żuławie funkcjonuje kilka ośrodków gdzie można stanąć jachtem. W ośrodku Barakuda znajduje się sklep żeglarski i serwis motorowodny (silniki Tohatsu, Suzuki, Mercury). Zadbane pomosty z Y-bomami, plac zabaw dla dzieci i restauracja zachęcają do dłuższego postoju w ośrodku Barakuda. Łączność wyspy z lądem zapewnia kursujący na żądanie prom oraz łodzie motorowe pływające kilka razy dziennie.

Po godzinie dopłynęliśmy do Cypla Indyjskiego, położonego na przeciwko miejscowości Szałkowo. To bardzo ładne miejsce, doskonałe do kąpieli, łowienia ryb albo rozbicia namiotu. Cumowanie do pływającego pomostu w Y-bomach. Na drugim brzegu jeziora, w Szałkowie, jest dobrze zaopatrzony sklep spożywczo-przemysłowy, bar i sklep wędkarski. Przy sklepie jest porządny pomost z bojami, gdzie bezpiecznie zacumuje kilka łódek (klienci sklepu nie płacą za cumowanie). W soboty organizowane są tam imprezy taneczne. Traficie tam bez problemu bo z daleka widać niebiesko-żółty baner ”BAR ŁASUCH”. Jeżeli zatrzymacie się na cyplu indyjskim to przez las można dojść do ośrodka wypoczynkowego TVP w Sarnówku. Przepływając koło cypla trzeba uważać na wypłycenie oznaczone boją.

Po południu zatrzymaliśmy się przy piaszczystej skarpie na wschodnim brzegu, żeby przygotować jakiś obiadek. Bez problemu dobiliśmy jachtem do samego brzegu, uważając tylko na gałęzie żeby nie zahaczyć o nie masztem. Kambuz serwował nie zastąpione w takich sytuacjach „chińskie zupki” w kilku smakach do wyboru. Po obiedzie i chwili odpoczynku postanowiliśmy zobaczyć jedno z ciekawszych miejsc na Jezioraku, którym jest zatoka Widłągi. Na wysokości Jażdżówek trzeba skręcić na zachód i przepłynąć przez przesmyk o szerokości kilkudziesięciu metrów. Na mapie "Jeziorak" 1:50000 wydawnictwa ExpressMap, zatoka oznaczona jest jako oddzielne jezioro ze strefą ciszy i zakazem przybijania do brzegu. Jezioro ma nieregularny kształt z licznymi zatoczkami i rozlewa się na około 1,5 km. Woda jest czysta a brzegi wysokie, dzikie i zalesione. Od strony lądu do zatoki nie prowadzi żadna utwardzona droga a najbliższa miejscowość na zachodnim brzegu oddalona jest o 5 kilometrów. W kompleksie leśnym otaczającym zatokę występują gniazda rybołowów i orła białego. W okolicy Jażdżowek, na przeciwko wejścia do Zatoki Widłągi, trzeba uważać na mieliznę i kamienie. Wieść gminna głosi, że na dnie leżą nie kamienie a zatopiony radziecki czołg, który zapadł sie pod lód :-).

Po zwiedzeniu zatoki Widłągi popłynęliśmy dalej na północ, dopływając do wyspy Wielki Bukowiec. To druga co do wielkości, po Wielkiej Żuławie, wyspa na jeziorze Jeziorak. Położona jest środkowej części jeziora w pobliżu miejscowości Wieprz. Przedwojenny właściciel wyspy Bukowiec, Emil Gratzki, w 1938 roku połączył ją z Wieprzem w celach gospodarczych czterystumetrową groblą. Grobla funkcjonuje do dziś, służąc turystom. Sama wyspa jest urocza, ma pagórkowaty charakter i cała jest zadrzewiona.

Przed wieczorem spłynęliśmy do Siemian. Zacumowaliśmy do pomostu przy polu kempingowym, obok baru Kurka Wodna. Wiedzieliśmy, że w Siemianch można liczyć na udany wieczór i taki też się okazał. W Kurce Wodnej trwały przygotowania do wieczornego koncertu. Postanowiliśmy wypić po piwku i wrócić na jacht żeby przygotować kolację. Na barze wystawiony był gliniany garnek z ogórkami małosolnymi. Wierzcie mi, takich ogórków małosolnych jak w Kurce Wodnej już dawano nie jadłem. Jeżeli kiedyś odwiedzicie Siemiany koniecznie spróbujcie, naprawdę warto! Po kolacji wróciliśmy do Kurki Wodnej na wieczorny koncert. Wypiliśmy po kilka piwek i bawiliśmy się do późna w nocy. Wieczór w Siemaniach był bardzo udany, za to poranek był nieco ciężki ;-).

***

Sobotni poranek zaczęliśmy od wybornego śniadanka. Po wieczornej imprezie potrzebowaliśmy solidnej dawki kalorii. Później, poszliśmy do sklepu uzupełnić niektóre zapasy. Po drodze dowiedzieliśmy się, że w Siemianach odbywają się Regaty o Puchar Kurki Wodnej. Jeszcze nigdy nie startowaliśmy w regatach, więc była doskonała okazja spróbować czegoś nowego. Bez większych problemów namówiliśmy zaprzyjaźnioną załogę Janmora 28 ”Jowisz” do wspólnego udziału w imprezie. Start do pierwszego wyścigu wyznaczony był na godzinę 12.00 więc mieliśmy jeszcze chwilę. Przed południem popłynęliśmy na linię startu. Wiatr nie rozpieszczał, bo wiało ledwie 1-2o B. Jak na nowicjuszy przystało, zupełnie nam nie wyszedł start do pierwszego wyścigu. W drugim biegu poszło nam dużo lepiej, na trzeciej boi byliśmy pierwsi ... ale ten bieg odbywał się bez ”śledzia„ a my nie słyszeliśmy tej informacji i pomyliliśmy trasę. No cóż, przy każdym wyścigu uczyliśmy się czegoś nowego. W trzecim biegu było naprawdę dobrze. Start był nie najgorszy, nie pomyliliśmy trasy i w efekcie przypłynęliśmy jako pierwsi w klasie T3. Czwarty wyścig poszedł nam troszkę gorzej ale i tak zabawa była wyśmienita. Po rozegraniu wszystkich zaplanowanych biegów jachty spłynęły do Siemian. Koło 17.00 odbyło się ogłoszenie wyników, wręczenie pucharów i dyplomów oraz losowanie nagród rzeczowych. Mimo tego, że nasz Janmor to bardziej ”hotelówka„ niż regatówka zajęliśmy w klasie T3 drugie miejsce. Regaty no naprawdę fajna zabawa, gorąco polecam wszystkim. Nie jest ważne na jakiej łódce pływacie, czarterowej czy własnej, bardziej czy mniej ”hotelowej„ warto się wspólnie pobawić na wodzie. Po zakończeniu regat wspólnie z załogą ”Jowisza” i ”One Dream” zorganizowaliśmy grila na pomoście żeby uczcić nasze sukcesy w regatach. Tego dnia poza regatami w Siemianach odbywał się również AGROPIKNIK SIEMIANY 2010. Był koncert, pokazy rycerskie, degustacja potraw, kiermasz zieleni i rękodzieła, park zabaw dla dzieci i loteria fantowa. Doskonała zabawa trwała do późna w nocy.

***

Poranek po całonocnej zabawie znowu okazał się dla nas wyzwaniem, a przed nami były przecież kolejne regaty. Na przystani Kurki Wodnej rozpoczynały się II Regaty Żegalarskiego Pucharu Jezioraka, które składały się z dwóch części. Piersza część to długodystansowy wyścig na trasie Siemiany-Szałkowo, druga to cztery krótkie wyścigi w okolicach Szałkowa. Nienajlepszy wiatr i spóźniony start spowodowały, że w wyścigu do Szałkowa zostaliśmy trochę w tyle. Jako, że byliśmy na końcu stawki postanowiliśmy zaryzykować i opłynąć wyspę inaczej niż większość. Podobnie zrobiła również załoga ONE DREAM. Efekt był taki, że obie nasze łódki za wyspą praktycznie stanęły w miejscu. Niewiele lepiej mieli Ci którzy popłynęli z drugiej strony, im też skończył się wiatr. Z uwagi na sytuację z wiatrem wyścig długodystansowy został skrócowny a metę ustawiono w okolicach Makowa. Stamtąd już na silnikach popłynęliśmy do Szałkowa. Lżejsze i szybsze regatowe Calibry 620 (Maribo, Blues 2) czekały na nas w Szałkowie. Po krótkiej przerwie w Barze Łasuch, na rozlewisku w okolicach Szałkowa, odbyły się cztery wyścigi ”po śledziu”. Po powrocie do portu regat była chwila przerwy i pyszny żurek przygotowany przez Bar Łasuch. Po regatach razem z ”Jowiszem” i ”One Dream” postanowiliśy wrócić do Siemian, bo następnego dnia chcieliśmy wcześnie rano wypłynąć w kierunku kanału elbląskiego. Koło 20.00 trochę zmęczeni i bardzo zadowoleni z udanego dnia zacumowaliśmy w Siemianach.